BIOENERGOTERAPIA CZ. II

Świadomość odbioru przez pacjentów swoistych mrowień, drętwień kończyn, dreszczy zimna czy „uderzeń” gorąca dała Abramowskiemu obraz własnych możliwości i oddziaływania. Koncentracja na chorym organie pacjenta i dotknięcie lub muśnięcie dłonią chorego miejsca czyniło cuda. Powiedzenie Abramowskiego, że: „Rzeczy niemożliwe czynimy od zaraz, zaś cuda wymagają trochę czasu” – stało się rzeczywistością. Dzisiaj ten czołowy bioenergoterapeuta Wybrzeża ma na swoim koncie dużą dokumentację wyleczeń czy raczej uzdrowień, kiedy to klasyczna medycyna rozkładała ręce. Otrzymuje setki listów, w których wola o pomoc setki cierpiących ludzi i stos listów od tych, którym pomógł. Przyjeżdżają do niego ludzie z całej Polski. Był w Jugosławii na gorącą prośbę tamtejszych pacjentów. Aktualnie zaproszony jest do Stanów Zjednoczonych, co należy uznać za duże wyróżnienie, gdyż nie brak tam ludzi o podobnych do Abramowskiego uzdolnieniach. Stefan Abramowski uważa, że jego działanie doskonale tłumaczy teoria i hipotezy bioelektroniczne Węgra, laureata nagrody Nobla z 1937 roku, Alberta Szent-Gyórgyi oraz prof. Sedlaka.

Janina Zawadzka jest matką pięciorga dzieci i byłym pracownikiem Miejskiego Przedsiębiorstwa Transportowego – kierowcą taksówki. Odkryła swoje zdolności parę lat temu po ciężkiej chorobie wątroby. Przedtem miała, jak twierdzi, dar przewidywania przyszłości. Jej wcześniejsze marzenia, by zostać lekarzem, zaowocowało aktualnym zajęciem – bioenergoterapią. J. Zawadzka jest jedyną kobietą w Polsce, która podobnie jak Nardelli stosuje zabiegi zbiorowe. Nie zrezygnowała również ze spotkań indywidualnych, ściśle współpracując z lekarzami. Posiada licznie potwierdzone uzdrowienia. Jest na Wybrzeżu obok S. Abramowskiego, najbardziej znaną bioenergoterapeutką. W czasie indywidualnego zabiegu stosuje tzw. cięcia biopola, czyli jakby „ociosywanie biopola” z zakłóceń. Oddziałuje dotykiem i bezdotykowe, tzw. passami bioenergoterapeutycznymi (mesmerycznymi – magnetycznymi).

Jan Putkowski pochodzi z Bełżca. Jest oryginalnym bioenergoterapeutą o swoistej filozofii życia nadającej mu pogodę ducha i dużą siłę witalną. Nardelli uważał go za jedynego swojego partnera w działaniu bioenergoterapeutycznym. Jego leczenie sprowadza się do prostych dotknięć, przesyconych miłością do człowieka. Propaguje pogodzenie się z naturą i losem. Stara się widzieć w człowieku wszystkie jego dobre cechy. Bezpośredni i szczery osiąga zadziwiające rezultaty przez dotknięcie i wiarę. Jest popularny w Warszawskim Towarzystwie Psychotronicznym. Serdecznie wspominają go ci, którym pomógł i ci, którzy zetknęli się z nim. W czasie wielu dyskusji, w których uczestniczył, potrafił skierować uwagę rozmówców na ich wnętrze i ich myśli, by mogli odnaleźć właśnie tam samych siebie, „Człowiek-sumienie” – tak jest nazywany przez wielu. Jeżeli czegokolwiek mu brakuje, to czasu dla rodziny, gdyż bez reszty oddał go chorym i potrzebującym, tym, którzy liczą już tylko na cud…

Leave a Reply