Dotknięcie tzw. gorącej dłoni – kontynuacja

Po skoncentrowaniu się na dłoniach starałem się wyczuć granicę biopola rąk, czyli tzw. kulę energetyczną. Mając już tę przestrzeń energetyczną między dłońmi, wykonywałem najpierw ruchy zbliżania i oddalania rąk. Po paru minutach ćwiczeń pole stawało się silniejsze, większa była koncentracja psychiki na wykonywanym ćwiczeniu. Następnie obracałem dłońmi tak, jak gdybym miał pomiędzy nimi piłkę. Osoby obserwujące to, po włożeniu ręki między moje dłonie, odbierały przeważnie silne mrowienie. Jeżeli natomiast położyłem tę „wyobrażalną kulę” np. na czyjejś dłoni, odbierano to jako ciepło i mrowienie rozchodzące się od ręki do głowy czy do nóg. Niejednokrotnie miałem wrażenie, że stworzona tym sposobem materia czy substancja ma strukturę fizyczną jak gdyby pianki ubitej z białka jajek. Stawianie tej materii np. na stole, powodowało odczucie jej przez drugą osobę o podobnej wrażliwości. Sądzę, że dlatego też osoby uzdolnione bioenergoterapeutycznie niejednokrotnie mają wrażenie czy odczucie wysysania z nich siły witalnej przez osoby drugie. Zdarzać się to może wtedy, gdy w pobliżu nas znajdują się osoby z poważniejszymi zaburzeniami w funkcjonowaniu organizmu. Odczuwamy ten stan rzeczy pojawieniem się bólu głowy, znużeniem czy swoistą bezsilnością. Dolegliwości tego typu zazwyczaj zaraz znikają z chwilą oddalenia się od „biorącej energię” osoby.

Nazywanie tych osób „wampirkami” jest śmieszne i krzywdzące, gdyż są to osoby, które potrzebują pomocy. Ten, kto ma zamiar pomagać innym, nie powinien nigdy unikać takich osób, lecz nastawiwszy się mentalnie na pomoc, posyłać im (np. z rąk) energię w sposób niewidoczny dla otoczenia. Posyłamy im wówczas tę energię, którą ogniskujemy między dłońmi.

Przykładem na zbieranie czy „wysysanie” energii jest zachowanie się ludzi w kolejkach. Stojąc w dużym skupisku ludzi silnie rozemocjo- nowanych (jazda tramwajem, kolejka w sklepie), odczuwamy bardzo szybko znużenie i ulegamy panującym tu emocjom. Powoduje to na pewno szybsze przemiany metaboliczne organizmu i szybsze zmęczenie. Zauważyłem, że przemiany te i zachodzące zjawiska wymiany energii mogą słabszego osobnika doprowadzić do omdlenia. Niekiedy taką grupę ludzi odczuwa się wręcz jako kipiącą złością. Ilu ludzi wówczas pogłębi swoje dolegliwości? A wystarczy powiedzieć sobie: ,jestem spokojny i mój spokój udziela się innym”. Uśmiechnąć się, lub w ostateczności opuścić to miejsce. Jest to jednak dla wielu zbyt trudne, gdy ktoś przed nami wykupuje ostatni kawałek mięsa, a z boku wchodzą jeszcze dwie matki z dziećmi. Czy wówczas nie jesteśmy wściekli na cały świat i ludzi? A spróbujmy jednak inaczej…

Leave a Reply