Pierwsze zabiegi i uzdrawiania cz. II

Podchodząc do chorego, staram się zawsze być pewnym swojej siły (bioenergii) i odporności na dolegliwości pacjenta. Chodzi w tym wypadku o tzw. przeniesienie informacji chorobowej na siebie. Pamiętam, jak byłem tym zjawiskiem na początku swojej działalności zdziwiony. Badając pacjenta z astmą, w pewnym momencie zacząłem odczuwać duszenie i brak tchu. Gdy opisałem pacjentowi moje odczucia, potwierdził on, że miewa często właśnie tego typu ataki. Wielokrotnie jeszcze zdarzyły mi się podobne sensacje, które znajdywały potwierdzenie w dolegliwościach pacjentów. Pojawiły się u mnie również często szumy w uszach bądź odczuwałem nieokreślone zapachy i smaki w ustach.

Zabawne dla otoczenia a dramatyczne dla pracownicy służby zdrowia było przeniesienie silnego bólu głowy z osoby cierpiącej na nią. Pacjentka wyszła rozpromieniona, natomiast ta, która trzymała rękę na jej głowie, cierpiała dotkliwy ból. Usunięcie tego typu bólu wymagało paru ruchów rąk. Sczesanie palcami głowy, a dokładniej otoczki promieniowania wokół głowy, usuwa dolegliwość. Podobnie, bardzo często bóle żoładka usuwa się lub łagodzi zbliżeniem dłoni w okolice żołądka a drugiej po przeciwnej stronie, na kręgosłupie nieco powyżej pierwszej.

Przykład zaburzeń energetycznych w organizmie człowieka i ich promieniowanie na zewnątrz ilustrują rysunki 9 i 10. Podczas diagnozy staram się określić powierzchnię promieniowania i miejsce najintensywniejszej reakcji. To jest pierwszy kontakt z zaburzeniem funkcji organizmu czy też poważną chorobą. Stwierdzenie takiego miejsca należy przekonsultować z lekarzem. Absolutnie nie wolno nie-lekarzom stawiać autorytatywnej diagnozy i zalecać określonego leczenia. Diagnoza nie poparta rozpoznaniem lekarskim, a przekazana osobom sugestywnym może prowadzić do tragicznych skutków (np. w przypadku stwierdzenia nowotworu czy raka złośliwego).

Leave a Reply