Telebioenergoterapia – kontynuacja

Przez kilkanaście dni oddziaływałem na dziewczynkę, Joasię O. z Lublina. Stwierdzono u niej posocznicę , co nie wróżyło na przyszłość nic dobrego. Diagnoza też odbywała się na odległość (Lublin-Warszawa), za pomocą zdjęcia z legitymacji szkolnej. W tej chwili Joasia O. jest już zdrowa. A jak uczyć się kontaktu na odległość? Oto instrukcja, jak ja to robię:

Siadam w spokojnym miejscu. Zamykam oczy. Wyciszam się, tak jak w poprzednich ćwiczeniach. W swojej wyobraźni tworzę obraz osoby, z którą chcę się skontaktować. Mając jej obraz, oddycham mocno i spokojnie nosem, posyłając jej energię. Czyniąc tak, posyłam „dobro”. Ręce wspieram na kolanach z dłońmi zwróconymi do góry. Czuję mrowienie, ręce jakby pęcznieją, ktoś korzysta z mojej pomocy. Przesyłam swoją bioenergię.

Tego typu kontakty bardzo pomagają w typowych zabiegach bioenergoterapeutycznych. Kontakt bezpośredni przeplatany telebio- energoterapią daje bardzo dobre efekty. Gdy istnieje silny kontakt bioenergoterapeuty z pacjentem, może dojść do nawiązania kontaktu na odległość bez koncentracji. Nasilenie się dolegliwości u pacjenta spowoduje częstsze myślenie o bioenergoterapeucie, który z kolei zwróci uwagę w swojej wyobraźni na pacjenta i wywoła w niej jego obraz. Tak było i z moją pacjentką. Natychmiastowy z nią kontakt potwierdzał jej dolegliwości i moje wrażenia. Niejednokrotnie obraz pacjentki czy pacjenta był tak natarczywy, że odrywał moją uwagę od wykonywanej czynności. Efekty są silniejsze, gdy mam do czynienia z silnym energetycznie i wrażliwym pacjentem. Do takich należał przypadek pani Bronisławy Ł. z Michalina. Kontakt z nią był tak dobry, że spowodował zdalne reakcje jak podczas zabiegu bioenergoterapeutycznego, a przekazywane przecież przeze mnie na odległość. Jednak telebioenergoterapia jest stosowana przez nielicznych bioenergoterapeutów .

Leave a Reply