Widzenie na odległość

Często podczas diagnozy na odległość widziałem miejsce, w którym przebywał diagnozowany czy bioenergetyzowany pacjent. Na początku były to mgliste wyobrażenia, które z czasem nabierały wyraźniejszych form. Zacząłem czynić próby widzenia określonych miejsc ale już bez łącznika, jakim jest pacjent. Było to znacznie trudniejsze. Konieczna była wówczas koncentracja z wcześniejszym treningiem parotygodnio- wym. Aż w końcu pojawiły się pierwsze efekty. Obraz widziany w czasie transu był wyraźny i czasem podobny do widzeń ze snu. Ciekawym spostrzeżeniem było zobaczenie siebie a później swoich rąk podczas zabiegu na odległość.

Pierwsze i podstawowe ćwiczenie polega na prostych próbach wizualizacji w wyobraźni pożądanego obrazu. Widzenie tego obrazu powinno całkowicie pochłaniać naszą wyobraźnię. Tylko wówczas „widzenie” będzie udane. Próba przeprowadzona z Panią Bronisławą Ł. z Michalina (o której już wspominałem) potwierdziła możliwość tego typu widzenia czy „eksterioryzacji”. Pani Ł., siedząca przy stole, została wprowadzona w stan wyciszenia, następnie w stan koncentracji na kolorze i wreszcie na wyobrażeniu miejsca przebywania córki. Zaskakujące było w tym przypadku szybkie osiągnięcie stanu wyciszenia i szybkie przejście do energetyzowania na kolorze (fiolet fosforyzujący). Zobaczyła siebie u córki, zobaczyła córkę i dom. Prosiła ją o telefon do domu. Do otaczającej rzeczywistości wróciła pogodna i wypoczęta. Zastanawiające było w czasie transu osłabienie i zasypianie osób towarzyszących i psa. Siedzący przy stole czuli zimno, mrowienia i jakby powiew chłodu od osoby w transie. Wieczorem dostałem informację o „telefonie” córki z Anglii. Polecenie wypełniło się.

Leave a Reply