ZARZUTY WOBEC BIOENERGOTERAPII

Zarzuca się bioenergoterapii, że o ile jest tym samym co magnetyzm czy mesmeryzm, to nic się na przestrzeni wieków nie zmieniła. Jak również i to, że gdyby była prawdziwym działaniem, to już wcześniej stałaby się jedną z nauk medycznych. Niestety, człowiek uważa tylko to za rzeczywiste, co widzi, czuje i słyszy, a nie to co uwidacznia się tylko w reakcjach pacjentów (i co można by z grubsza podciągnąć pod histerię). Benjamin Franklin, jako członek komisji weryfikującej działalność F.A Mesmera, stwierdził, że nie widać tu ani nie daje się zmierzyć jakiegokolwiek działania. Franklin był odkrywcą przepływu prądu elektrycznego, którego też nie widać, ale na szczęście dało się pomierzyć. To był dowód przeciwko działalności Mesmera. Przykładem odkrywania pewnych prawd przyrody niech będzie określenie zjawiska grawitacji, które to zjawisko zauważył Newton wówczas, kiedy jabłko spadło mu na głowę (według anegdoty). Wyprowadził szereg wzorów, które udowadniały istnienie sił przyciągania. Dopiero jednak współczesna nauka, badając zjawisko grawitacji, określa je jako zjawisko o charakterze falowym, co nie jest jeszcze w pełni udowodnione. I właśnie ci naukowcy i inni „kompetentni” bez zastanowienia negują to, co może mieć zasadniczy wpływ na rozumienie choroby, człowieka i energii regulujących jego funkcje.

Jest zrozumiałe, że nauka ze swoim aparatem badawczym musi też dojrzeć do tego, by zobaczyć i pomierzyć to, co hinduscy jogowie od dawna już obserwują. Należy mieć nadzieję, że współczesna nauka, a przynajmniej choć nieliczni jej reprezentanci odważą się, wbrew opinii wielkich ze świata nauki, badać i określać zjawisko bioenergoterapii. W przypadku gdy zjawiska nie uda się zbadać, a w związku z tym bioenergoterapeuci, uzdrawiacze i magnetyzerzy zostaną zaatakowani, to nie oznacza to wcale zaprzestania działania. Ludzie ci i im podobni działali i będą działać wszędzie i zawsze, niezależnie od widzimisię pseudonaukowców.

Leave a Reply