Zbigniew Kubek-Trząski i Marek Kalwoda

Zainteresowanie parę lat temu radiestezją było preludium do bioenergoterapii. Wykazał duże zdolności radiestezyjne, które po niedługim czasie uwieńczył mianem zweryfikowanego eksperta radiestety, czyli osoby kompetentnej do wykonywania ekspertyz radiestezyjnych. Ukończył kurs doskonalenia umysłu i bioenergoterapii. Sukcesy w dziedzinie bioenergoterapii zawdzięcza dużemu wkładowi pracy w techniki relaksacji a przede wszystkim predyspozycjom do takiej działalności. Ogromną sympatią darzyli tego bioenergoterapeutę nie tylko koledzy z Pracowni, lecz również przychodzący pacjenci. Swoje sukcesy w dużej mierze zawdzięczał żonie Annie, lekarzowi medycyny, która również swój wolny czas poświęcała bioenergoterapii i z której pomocy wszyscy członkowie Pracowni korzystali. Aktualnie nie praktykuje.

W latach 1970—1980 interesuje się radiestezją, osiągając w tej dziedzinie sporo sukcesów. Zetknął się z pacjentami, którym zmniejszył cierpienie przez dotknięcie. Pierwsze dotknięcie… i nie wchłonięte szwy pooperacyjne zostają wydalone na zewnątrz ciała pacjenta. Ten i inne przypadki skłaniają go ku bioenergoterapii. Po pewnym czasie zostaje wpisany w poczet członków Pracowni Bioenergoterapii. Kolejne kursy: doskonalenia umysłu, polarity i bioenergoterapii poszerzają jego wiedzę i pomagają czynić rzeczy wydawałoby się niemożliwe w pojęciu tradycyjnego myślenia. Służy to jednemu celowi: za pomocą tych niecodziennych zdolności pomagać cierpiącemu. Osiągane sukcesy i badania fizyczne stawiają tego bioenergoterapeutę w gronie najlepszych.

Leave a Reply