ZJAWISKA TOWARZYSZĄCE MAGNETYZOWANIU

Słowa Juliana Ochorowicza są chyba najbardziej aktualne dziś, kiedy odhumanizowanie medycyny w wielu przypadkach pozostawia człowieka sam na sam ze strachem, bólem i cierpieniem.

W okresie międzywojennym działali tacy magnetyzerzy, jak: F.E. Bilz, P.C. Jogot, J. Świtkowski, M.F. Long. Leczenie magnetyzmem stosował między innymi F.E. Bilz (6), Twierdził on, że magnetyzm zwierzęcy (siła żywotna) znajduje się w każdym żywym organizmie. U człowieka biegnie szereg promieni wszerz, wzdłuż i w poprzek ciała. Dla osób „widzących” strona prawa, tzn. końce palców prawej ręki i prawa połowa mózgu wysyła poświatę niebieską, natomiast lewa strona, tzn. końce palców lewej ręki i lewa połowa mózgu – poświatę czerwoną. Ciało jest w górnych partiach bardziej niebieskawe, w dolnych zaś czerwone. Podczas choroby przeważają kolory czerwone. Celem uzdrawiania magnetyzera jest więc przywracanie równowagi między prądami lub promieniami. Już po jednym leczeniu magnetycznym są promienie chorobliwe znacznie zmniejszone. Strony ciała nie są więc równe – konkluduje Bilz. I instruuje dalej: Prawej strony nie wolno dotykać jak przy magnesie tym samym biegunem, a więc prawą ręką, na zewnątrz i z tyłu. Brzuch, narządy płciowe i pośladki trzeba więc prawą, plecy przeważnie lewą ręką leczyć. Głaskanie (pociągnięcia) powinno się odbywać na zewnątrz, od oczu na dół do stóp, od kręgosłupa na przód, wokół bioder, zależnie od tego, gdzie może dojść do wybuchu choroby. Podczas takiego oddziaływania, stwierdza Bilz, osoba może odczuwać miłe ciepło, przyjemny chłód, potrzebę snu, rodzaj zmęczenia. Wrażliwość chorego na działanie magnetyczne jest gwarancją pomyślności w kuracji. Bardzo wrażliwe osoby można wyleczyć z poważnych dolegliwości już po pierwszym seansie.

Leave a Reply